wtorek, 1 listopada 2016

02:Chciał mnie pocałować.

Spojrzał na mnie. Tymi piwnymi oczami. Pogłaskał moją rękę i zaczął przybliżać się do moich ust. Oddaliłam się szybko.
-Nie wierzę.-szepnęłam i odbiegłam jak najszybciej.Nie wierzę. Wrócił. Wrócił po tych kilku,cholernych,głupich latach. Znowu spojrzał mi w oczy i co najważniejsze,znowu chciał mnie pocałować.

Dotknął mnie. Zbliżył się. Poczułam jego skórę. Po tylu minionych latach. Nie zapomniał mojej twarzy. Może nawet zatęsknił? Nie. To nie możliwe.
     W tym momencie leżę na moim łóżku wpatrzona w sufit. I myślę o Leonie. Znowu on,zaprzątnął moją głową. I zapewne ponownie znowu będę myśleć o jego szmaragdowych oczach. To on mnie poprosił o zostanie dziewczyną,a potem rzucił mnie,wyjechał. Nigdy mu tego nie wybaczę. Myślałam,że dzisiejszy dzień to ostatni,kiedy pomyślę o nim,a jednak się myliłam. I to bardzo mocno.

-Słyszałam,że byłaś na zakupach z Ludmiłą. Co kupiłyście?-odzywa się moja matka. Jęczę coś pod nosem i nabijam sałatkę na widelec,którym się bawię od jakiegoś czasu i kompletnie nie mogę przestać.
-Ja tylko jakiś wianek i jeansy.-odpowiadam patrząc na mamę znudzonym wzrokiem. Każdy jak go tylko widzi robi dziwną minę. Oprócz oczywiście mojej siostry,bo widziała całe zajście.
-Violetta spotkała Leona.-powiedziała głośno Ludmiła,a moja matka natychmiast przybliżyła się do mnie i mocno objęła. I tego w tej chwili potrzebowałam. Przytulenia,troski. Przez najblizszy czas sie zadręczałam Leonem,a teraz mam dosyć. Chcę żyć swoim życiem. Mam dość myślenia o nim,jaki on to był superchłopak,czemu mnie rzucił i,że chcę z nim być. Od teraz prawda jest inna:Nie chcę go widzieć na dobre i na złe. I może wrócił do Argentyny i trudno teraz będzie go nie spotkać,ale  zrobie wszystko z całej siły,aby to się nie stało,żebym go nigdy w swoim życiu nie spotkała. Będę się modlić. Zrobię dosłownie WSZYSTKO,aby moja dusza,przez niego nigdy nie płakała.

-Chciał cię pocałować.-zaczęła brunetka i koniuszkiem swojego palca pomacywała diamencik,który wbity był w korale. -Ciekawe,czemu tu przyjechał.
W tym momencie moja brew zaczęłą dziwnie drżeć. Miałam tak,jak się denerwowałam,albo byłam w niezręcznej sytuacji. Tym razem bardzo mocno się zdenerwowałam. Poco wrócił? Jeszcze bardziej chciał mnie zranić?
-Fran,nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam tego dosyć. Mam dosyć Leona. Mam dosyć całej jego osoby.-mówię,a moje ciało kładzie się na szerokim łóżku. Francesca robi to samo.
-Mam pomysł. Na dzisiejszym nocowaniu musimy się zrelaksować i zapomnieć o twoim BYŁYM. Nie możesz tak dalej cierpieć,Violetta. To za dużo jak na ciebie. Poogladamy jakiś super film,najemy się popcornem i twoimi ulubionymi orzeszkami karmelowymi. Zgadzasz się,czy wolisz nadal cierpieć po tym jak go zobaczyłaś? -uniosła brew,a ja lekko się uśmiechnęłam. Tak,mam najlepszą przyjaciółkę na świecie. Nie musicie się o to martwić.
-Jesteś najlepsza,Fran.-objęłam ją mocno i tylko usłyszałam głośny śmiech z jej ust,

-Całuj,no! Całuj!-krzyknęłam na jednego z chłopaków,który był wyświetlony na ekranie telewizoru. Rzuciłam na niego garścią popcornu. Zdenerwowałam sie,a po chwili drugą włożyłam do buzi. Mocniej otuliłam swoje ciało kocykiem i spojrzałam kątem oka na moją przyjaciółkę. Wcinała popcorn nie odrywając wzroku od ekranu. Widać,film ją bardzo wciąga.
-Wiesz,Francesca.-zaczęłam i schowałam moje ręce pod koc.-Czasami się zastanawiam po co tyle cierpie przez tego głupiego Leona. To on mnie zostawił i niech cierpi. Niech żałuje. To jego strata. Nie moja.
-Tak.-przytakuje i uśmiecha się. -Jutro jest bal charytatywny u moich rodziców. Zaczęli go organizować. Wpadniesz?
-Jasne.-uśmiecham się i ponownie mój wzrok ląduje na ekranie telewizora. Trzeba się na jutro ładnie ubrać,Violetta. Może kogoś spotkasz.

~~~~~~~~~~~~
Usunęłam bloga,ostatni post był w lipcu,ale mnie naszło i dokończyłam 2 rozdział :D
Więc macie puki ciepłe.
Emily ♥