Spojrzał na mnie. Tymi piwnymi oczami. Pogłaskał moją rękę i zaczął przybliżać się do moich ust. Oddaliłam się szybko.
-Nie wierzę.-szepnęłam i odbiegłam jak najszybciej.Nie wierzę. Wrócił. Wrócił po tych kilku,cholernych,głupich latach. Znowu spojrzał mi w oczy i co najważniejsze,znowu chciał mnie pocałować.
Dotknął mnie. Zbliżył się. Poczułam jego skórę. Po tylu minionych latach. Nie zapomniał mojej twarzy. Może nawet zatęsknił? Nie. To nie możliwe.
W tym momencie leżę na moim łóżku wpatrzona w sufit. I myślę o Leonie. Znowu on,zaprzątnął moją głową. I zapewne ponownie znowu będę myśleć o jego szmaragdowych oczach. To on mnie poprosił o zostanie dziewczyną,a potem rzucił mnie,wyjechał. Nigdy mu tego nie wybaczę. Myślałam,że dzisiejszy dzień to ostatni,kiedy pomyślę o nim,a jednak się myliłam. I to bardzo mocno.
-Słyszałam,że byłaś na zakupach z Ludmiłą. Co kupiłyście?-odzywa się moja matka. Jęczę coś pod nosem i nabijam sałatkę na widelec,którym się bawię od jakiegoś czasu i kompletnie nie mogę przestać.
-Ja tylko jakiś wianek i jeansy.-odpowiadam patrząc na mamę znudzonym wzrokiem. Każdy jak go tylko widzi robi dziwną minę. Oprócz oczywiście mojej siostry,bo widziała całe zajście.
-Violetta spotkała Leona.-powiedziała głośno Ludmiła,a moja matka natychmiast przybliżyła się do mnie i mocno objęła. I tego w tej chwili potrzebowałam. Przytulenia,troski. Przez najblizszy czas sie zadręczałam Leonem,a teraz mam dosyć. Chcę żyć swoim życiem. Mam dość myślenia o nim,jaki on to był superchłopak,czemu mnie rzucił i,że chcę z nim być. Od teraz prawda jest inna:Nie chcę go widzieć na dobre i na złe. I może wrócił do Argentyny i trudno teraz będzie go nie spotkać,ale zrobie wszystko z całej siły,aby to się nie stało,żebym go nigdy w swoim życiu nie spotkała. Będę się modlić. Zrobię dosłownie WSZYSTKO,aby moja dusza,przez niego nigdy nie płakała.
-Chciał cię pocałować.-zaczęła brunetka i koniuszkiem swojego palca pomacywała diamencik,który wbity był w korale. -Ciekawe,czemu tu przyjechał.
W tym momencie moja brew zaczęłą dziwnie drżeć. Miałam tak,jak się denerwowałam,albo byłam w niezręcznej sytuacji. Tym razem bardzo mocno się zdenerwowałam. Poco wrócił? Jeszcze bardziej chciał mnie zranić?
-Fran,nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mam tego dosyć. Mam dosyć Leona. Mam dosyć całej jego osoby.-mówię,a moje ciało kładzie się na szerokim łóżku. Francesca robi to samo.
-Mam pomysł. Na dzisiejszym nocowaniu musimy się zrelaksować i zapomnieć o twoim BYŁYM. Nie możesz tak dalej cierpieć,Violetta. To za dużo jak na ciebie. Poogladamy jakiś super film,najemy się popcornem i twoimi ulubionymi orzeszkami karmelowymi. Zgadzasz się,czy wolisz nadal cierpieć po tym jak go zobaczyłaś? -uniosła brew,a ja lekko się uśmiechnęłam. Tak,mam najlepszą przyjaciółkę na świecie. Nie musicie się o to martwić.
-Jesteś najlepsza,Fran.-objęłam ją mocno i tylko usłyszałam głośny śmiech z jej ust,
-Całuj,no! Całuj!-krzyknęłam na jednego z chłopaków,który był wyświetlony na ekranie telewizoru. Rzuciłam na niego garścią popcornu. Zdenerwowałam sie,a po chwili drugą włożyłam do buzi. Mocniej otuliłam swoje ciało kocykiem i spojrzałam kątem oka na moją przyjaciółkę. Wcinała popcorn nie odrywając wzroku od ekranu. Widać,film ją bardzo wciąga.
-Wiesz,Francesca.-zaczęłam i schowałam moje ręce pod koc.-Czasami się zastanawiam po co tyle cierpie przez tego głupiego Leona. To on mnie zostawił i niech cierpi. Niech żałuje. To jego strata. Nie moja.
-Tak.-przytakuje i uśmiecha się. -Jutro jest bal charytatywny u moich rodziców. Zaczęli go organizować. Wpadniesz?
-Jasne.-uśmiecham się i ponownie mój wzrok ląduje na ekranie telewizora. Trzeba się na jutro ładnie ubrać,Violetta. Może kogoś spotkasz.
~~~~~~~~~~~~
Usunęłam bloga,ostatni post był w lipcu,ale mnie naszło i dokończyłam 2 rozdział :D
Więc macie puki ciepłe.
Emily ♥
Hidden Darkness
wtorek, 1 listopada 2016
sobota, 23 lipca 2016
01:Zraniłeś
-Co się dzieje?-odzywa się raptem moja matka. Rzucam jej piorunujący wzrok i odchodzę od stolika,nawet nie zasuwając po sobie krzesła.
-Nawet nie wiesz jak bardzo mnie zraniłeś.-szepczę. Przejeżdżam koniuszkiem palca po jego zdjęciu. Byliśmy tacy szcześliwi,ale ty to wszystko zniszczyłeś. Po moim poliku spłynęła łza. Potem druga i następna. Zaczęłam płakać skulona na moim łóżku. Zamknęłam szybko drzwi. Nie chciałam,aby ktokolwiek teraz przy mnie był. Chcę być teraz sama. Chcę cierpieć. Chcę płakać. Chcę o nim zapomnieć.
Słyszę raptem głośne oraz mocne walenie w moje drewniane drzwi. Ignoruję to i chowam twarz w dłoniach. Krztuszę się moimi łzami płynącymi po całej mojej twarzy. Ten ból. To takie straszne uczucie,jak druga osoba,którą kochałaś cię rani. Cierpię przez niego. I to strasznie cierpię. Co by było,gdybym go nie spotkała? Właśnie. Siedziałabym teraz zapewne,przy biurku i uczyła się albo rozmawiała z Francescą przez telefon. Obejrzałabym jakiś film z Ludmiłą. Ale teraz płaczę. Użalam się nad sobą. Mam tego dosyć. Wstaję i przecieram kciukiem moje czerwone wory pod oczami. Otwieram drzwi i przytulam osobę stojacą po drugiej stronie. To Ludmiła. Ściskam ją mocno.
-Idziesz ze mną.-mówię raptem.
-Tak. Tylko chcesz zyskać swój naturalny kolor? Może dodamy jakieś ombre. Masz idealne włosy. Bardzo mi się podobają. Troszeczkę zniszczone końcówki,ale to nic. -mówi w moją stronę czarnowłosa. Ma na sobie zwykłego kucyka. Zawsze się dziwiłam czemu fryzjerki noszą takie zwykłe fryzury na swoich głowach. Skoro mogą wyczarować,a raczej zrobić coś ze zwykłych włosów to czemu sobie nie zrobią jakiejś super fryzury?
-Nie,nie. Chcę po prostu mój naturalny kolor włosów i nic innego. Są dosyć zniszczone przez te farbowania. -odpowiadam i patrzę dumnie na Ludmiłę. Kobieta obraca mnie na fotelu w stronę lustra i zaczyna spryskiwać czymś moje włosy.
Po dwóch godzinach patrzę uśmiechnięta na moje włosy. Podaję pani pieniądze i wychodzę z salonu. Teraz pora na zakupy. Jak byłam jeszcze w związku z Leonem ciągle prosiłam,aby przy najbliższej okazji pójść do galerii. On oczywiście się zgadzał. Uśmiechnęłam się pod nosem,gdy zobaczyłam galerię przede mną.
-No to zaczynamy zabawę.-mówię w stronę radosnej siostry i obie kierujemy się w stronę galerii.
-Świetna.-odzywam się,gdy widzę moja siostrę w beżowym crop topie bez ramiączek. Ona sama się szeroko uśmiecha i zasłania się przebierając w następną rzecz.
Wychodzę szczęśliwa u boku Ludmiły śmiejąc się z jej żartów. W jednej ręce trzymam cztery torebki ubrań,a w drugiej z sześć.
-Ludmiła,przestań!-krzyczę roześmiana. W tym moemncie czuję się wolna. Taka jakbym latała. Jak ptak. Ale jestem przecież Violetta-ciągle mam pecha. No właśnie. I w tym momencie zderzam się z kimś. Patrzę zawstydzona na twarz osoby. O MÓJ BOŻE.
~~~~~~~~~~~~~~~
HEJ HEJ HELOŁ
A MAM JAKOŚ WENE NA TĄ HISTORIE.
MAM NADZIEJE ZE 1 WAM SIE PODOBA. JAK TK TO PAMIETAJCIE -KOMENTARZ.
TO TYLE.
CZEŚĆ.
Emily ♥
piątek, 22 lipca 2016
Prolog
Nie myśl o jego pierwszym dotyku.
Nie myśl o waszym pierwszym pocałunku.
Nie myśl o waszym pierwszym spotkaniu.
Nie myśl o wszystkim co jest z nim związane. To sprawia,że jeszcze bardziej próbujesz być inna,a to wszystko nie na tym polega.
Wyprostuj się.Weź głęboki wdech. Skup się i co najważniejsze,nie myśl o niej.
Nie myśl o waszym pierwszym spojrzeniu na siebie.
Nie myśl o jej pięknym dotyku na twojej dłoni.
Nie myśl o pierwszej randce.
Nie myśl o waszej pierwszej nocy.To sprawia,że jeszcze bardziej za nią tęsknisz i pękasz z bólu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


